Odpady ulegające biodegradacji stanowią ok. 52 proc. śmieci komunalnych. To przede wszystkim resztki kuchenne - skorupki jajek, fusy po kawie i herbacie czy skórki po owocach, ale także papier. Większość wywozimy na wysypiska, co zanieczyszcza środowisko. Unia Europejska nakłada na państwa członkowskie obowiązek ograniczania ich składowania. Jako priorytetowy sposób zakłada ich segregację u źródła, czyli dokonywaną przez mieszkańców. Ale może to zrobić również odbiorca, który wydzieli odpady dopiero w sortowni. Wrocławskie firmy stosują tę druga metodę.
- Przemawia za tym wiele względów: brak miejsc na dodatkowe pojemniki na terenie nieruchomości, wyższe koszty odbierania odpadów oraz niska świadomość ekologiczna mieszkańców. Do pojemników i tak trafiałyby inne odpady, co wymagałoby ich ponownego sortowania - mówi Joanna Małaszuk z Wydziału Środowiska i Rolnictwa. W tym roku powinniśmy zredukować składowanie odpadów biodegradowalnych o 25 proc. w stosunku do ich masy z 1995 r. Oznacza to, że powinniśmy składować 73,7 tys. ton odpadów, a odzyskiwać 68,6 tys. ton. A za trzy lata składowanie powinno być ograniczone o 50 proc.
We Wrocławiu segregacją odpadów zajmuje się m.in. Trans-Formers i Alba. - Trafiają one do naszej sortowni. Tutaj zostają posortowane na kilka grup, po czym przekazujemy je do odpowiednich zakładów utylizacyjnych - mówi Olga Puchalska z firmy Alba.
Na Dolnym Śląsku kompostownie odpadów działają głównie na terenie składowisk. Wkrótce zostanie uruchomiona nowa samodzielna kompostownia na Janówku. Rocznie przerobi 6 tys. ton odpadów zielonych i nie będzie działać przy wysypisku. To jednak ciągle za mało. Dlatego planowane są budowy spalarni, instalacji do fermentacji odpadów i przekształcanie ich w paliwo alternatywne. Mają powstać za trzy lata. Przestrzeganie przepisów przez właścicieli nieruchomości powinna kontrolować straż miejska i Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta. Natomiast przedsiębiorców - ZDiUM i Wydział Środowiska i Rolnictwa. Unia Europejska zacznie nas kontrolować w przyszłym roku. Jeżeli nie dostosujemy się do standardu unijnego, kary pieniężne mogą wynosić do 260 tys. euro za każdy dzień niewykonania zobowiązania.
Wypełnienie zobowiązań spowoduje wzrost cen zagospodarowania odpadów. Składowanie jest ciągle najtańszą metodą ich unieszkodliwiania. Jeżeli jednak nie zdecydujemy się teraz na koszty, poniesiemy je w przyszłości w formie kar, które przełożą się na mieszkańców - mówi Joanna Małaszuk.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław 01-04-2010
